Rozmowy alkowy o marzeniach.

– O czym marzysz? – zapytała go wtulając głowę w bark. Już nie najmłodszy, ale jeszcze nie na tyle stary, by trzeszczeć sypiąc rdzą.
– Marzę o prawdzie. Tylko prawda ma zdolność wyzwalania człowieka. Wszystko inne jest wirtualne i niczego nie warte.
Westchnęła. Tak się wzdycha wtedy, kiedy życie nie chce być książka, filmem, wyobrażeniem, a facet różni sie od figurki z plasteliny. Figurka z plasteliny, w odróżnieniu od ludzi, zawsze jest modna i wygodna. Tak bardzo słodko nie istnieje, że aż upaja marzeniem o sobie.
Bujał w obłokach. Klasztor, cisza, spokój. Księgi, medytacja, pustki i płycizny konsumpcyjnego świata daleko. Ach ! Jak że pięknie było by urodzić się głupcem, oszustem, prostakiem…
– Jeśli zniknę, nie szukaj mnie. Czasem o mnie pomyśl. Zrobię to samo, obiecuję.
– Przestań! – pocałowała go ze strachu, że zacznie mówić dalej.

Ustawiona

Robilem sobie fotke pod Szczudlarzem, na Instagrama. Sam nie wiem, co tam robie? Moze jednak sie nudze? Moj swiat jest inny. Nawet nie chodzilem do gimnazjum, spiewajac, ze wszystko co nasze Polsce oddamy. Naiwny kompozytor piesni pominal, zapewne pijany, zwrotke ” oddamy za hajs”.
– Co ty selfie strzelasz?- zza plecow wyszla mi znajoma z dawnych lat.
– Tak, co u ciebie?
– Rozstalam sie z facetem, zlozylam wnioski o piecset plus i dostane od listopada. Do tego alimenty, robote mam dobra w sklepie, ze mi ida na reke z grafikiem. Dalej sie w ochronie meczysz?
– Dalej. Napisal bym tez wniosek o piecset, ale na koty nie daja.
– Masakra.
Uslyszawszy slowo wszystkich slow, pograzylem sie dalej w selfie

Znawcy browara

– Bierzemy to, Jurek?- klient w granatowym polarze, z torba aktowka przewieszona przez lewe ramie, zaproponowal koledze portera bardzo, ale to bardzo tradycyjnej marki. Renoma tego piwa jest taka, jak Lewandowskiego na ataku.
– Nie badz glupi, Mirek- kolega Jurka, ubrany w jeansowa katane, z torba przewieszona przez ramie prawe, popatrzyl na niego z politowaniem- Piwo naturalne nie ma tyle procent. To jest spidowane Royalem!
Przyjrzalem sie im. Mirek pod presja Jurka zrezygnowal z kupna portera. Zamiast tego Jurek zakupil dwa trunki miedzy winem, nalewka, a konewka.Napoj alkoholowy aromatyzowany. Zawierajacy siarczyny. Zero spidowania Royalem!

Wszystkim dogodzic

Klient w czarnej, zbyt duzej kurtce ze skaju, zastal mnie pod kwadratowym slupem, ktory rozdziela kawy i herbaty.
– Gdzie tu jest Tauron? – zapytal mnie potrzasajac plikiem kartek, wysunietych nieco z przezroczystej koszulki na dokumenty.
– Dokladnie obok, po prawej stronie, jak pan stad wyjdzie- odpowiedzialem grzecznie, wskazujac dlonia kierunek.
– Tam juz bylem, kurwa! Chodzi o inny.
Rozpoczal tyrade na temat sporu z sasiadem o liczniki. Dowiedzialem sie tez o tym, ze ow sasiad jedne liczniki cofa, a drugie przyspiesza i moj rozmowca rzekomo za to placi. Z opresji trybuna licznikowego wybawil mnie lokalny zlodziejaszek. Wszedl szybko, poprawiajac brudny plecak. Przeprosilem interesanta energetyki, ruszylem w polki za zlodziejem.
– Nic sie czlowiek nie dowie… – uslyszalem za plecami.
Chyba jestem malo kompetentny.

Sto pompek

Wszedl chwiejnym krokiem.Dres z lat dziewiecdziesiatych plus buty wsuwy. Kompletnie zdezelowane. Przystanal obok polki z cukierkami na wage.
– Moge poczestowac sie cukierkiem?- zapytal mnie.
– Musi pan kupic jeden kilogram, bo dopiero wtedy czuc w pelni smak. – odparlem uprzejmie, bo klient to nasz pan.
– W pana wieku robilem sto pompek! – warknal poirytowany i wyszedl.
Zastanawiam sie teraz… Co ma pompka do cukierka?